RABAT JEST ZŁYM DORADCĄ
Może się to wydawać dziwne – w polowaniu na okazję, rzadko kiedy chodzi o rabaty. Częściej nasz zakup jest wynikiem wpadnięcia w pułapki marketingowe – iluzję postrzeganych korzyści. Nie obwiniaj się za słabość – całe sztaby specjalistów różnej maści obserwują zachowania konsumentów i wymyślają strategie, aby jak najtrudniej było ci powiedzieć „nie potrzebuje tego”. Nowoczesny handel detaliczny jest jak labirynt, z którego tylko najbardziej odporni mogą wyjść bez zbędnego wydawania pieniędzy.
Moment pojawienia się rabatu, sposób prezentacji produktu w witrynie,
co mówi etykieta, a nawet muzyka grająca w sklepie – to wszystko ma zachęcić do zakupu. Magiczny symbol % tworzy iluzję racjonalnej decyzji: „To okazja, żeby kupić teraz. Właśnie teraz”.
Iluzję- ponieważ jedyne rzeczy, które powinnaś brać pod uwagę na wyprzedaży, to te, których potrzebujesz.
Jeśli chcesz wydać pieniądze na coś, o czego zakupie nie myślałaś przed wyjazdem do sklepu, tylko dlatego, że jest jest rabat – pułapka gotowa.
Rabat sam w sobie nie może być głównym powodem zakupu.
Naucz się oceniać ubranie i jak duża jest to okazja niezależnie od „zniżki” na metce.
Prawdziwa okazja jest wtedy, gdy trzymasz w rękach rzecz, o której zakupie myślisz od dawna lub nawet masz ją na oku i czekasz na przecenę. Kupujesz to, czego potrzebujesz, na korzystnych warunkach. Możesz sobie pogratulować.
Kupuj tylko to, co będziesz nosić teraz lub w przyszłym sezonie, jeśli to są na przykład uniwersalne ubrania na lato lub zimę.
Nie trzeba kupować dżinsów, które ledwo na ciebie pasują, z myślą, że będziesz je nosić po schudnięciu. Albo butów na wysokim obcasie, które według ciebie będą świetne na czas po ciąży.
To, czego nie używasz teraz, jest niepotrzebne i zakup takiej rzeczy to zmarnowane pieniądze. Same dżinsy nie zmotywują Cię do schudnięcia, a buty na obcasie można kupić w momencie, gdy zmieni się sytuacja życiowa. Teraz nie ma potrzeby, by zagracać szafę.
To bardzo prosta zasada: nie oszczędza się na rzeczach, które są noszone i używane regularnie, ponieważ te przedmioty stanowią szkielet szafy. Ale kopertówki, wieczorowe topy czy modne rzeczy, które nie będą istotne za sezon, zwykle kupuje się z niedrogich masowych marek, żeby nie wydawać na nie dużo pieniędzy.
Lepiej wydać te pieniądze na ładny czarny kaszmirowy golf, który będziesz nosić przez wiele lat, niż kupować drogą suknię wieczorową, która jest używana, w najlepszym wypadku, raz w roku.
Kiedy oceniasz dany element garderoby w sklepie i odnosisz go do swojego budżetu, ważne, by pamiętać, że cena na metce nie jest ostatecznym kosztem.
Do tego dochodzą jeszcze koszty dbania o rzecz – to również należy wziąć pod uwagę przy zakupie.
Na przykład spodnie z wełny, które można czyścić tylko na sucho, będą droższe niż spodnie z mieszanki wełny i bawełny, które można prać w pralce, nawet jeśli cena na etykietach jest taka sama. Ubrania w jasnych kolorach zawsze są droższe od ciemnych, zamsz jest dużo droższy od skóry.
Jeśli wybieramy ubrania do regularnego noszenia (bluzki, żakiety, sukienki), na pewno należy wziąć pod uwagę koszty ich utrzymania – w końcu pranie/czyszczenie takich przedmiotów będzie regularne.
Zasada jest prosta: do regularnego noszenia najlepiej wybierać rzeczy, które można prać w pralce lub ręcznie, bo zwykle pranie chemiczne nie tylko wpływa na budżet, ale szybko „zabija” ubrania.
Odpowiedzialne i świadome zakupy to nie tylko oszczędność czasu, nerwów i pieniędzy, to także oszczędność zasobów naszej planety.
Niepotrzebne rzeczy nigdy nie sprawiły, że ktoś był szczęśliwszy, i mam nadzieję, że pewnego dnia uświadomienie sobie tego prostego i oczywistego faktu stanie się zjawiskiem masowym.
UDANYCH ZAKUPÓW!!!